Koło Gospodyń Wiejskich w Suminie
Miejscowość: Sumin
Gmina: Starogard Gdański
Powiat: starogardzki
Województwo: pomorskie
Data powstania: 1935
Przewodnicząca: Barbara Stormowska
Email: kgw.sumin@wp.pl
Historia
Już
w 1935 roku sumińskie kobiety zapragnęły wziąć sprawy w swoje
ręce, zintegrować się i wspólnie działać dla rozwoju własnego,
jak i wsi. Utworzyły wówczas organizację kobiecą, do której od
razu przystąpiło 25 osób. Na czele grupy stanęła pełna werwy
Stanisława Pawłowska. Członkinie spotykały się na kursach kroju
i szycia, gotowania, pieczenia, wyrobu serów. Ze starych zapisków
wiadomo, że kurs krawiecki prowadziła pani Bunikowska ze
Starogardu.
Cyklicznie
brały udział w konkursach na najpiękniejszy ogródek kwiatowy.
Wraz z nadejściem wiosny pełne zapału prześcigały się w
tworzeniu najbardziej barwnych, pachnących kompozycji.
Podczas
chaosu i niepewności związanych z wojną działalność organizacji
zamarła.
Po
wyzwoleniu, w 1947 roku we wsi zawiązała się nowa grupa kobieca
pod nazwą „Związek Samopomocy Chłopskiej". W jej szeregi
wstąpiło 20 aktywnych mieszkanek, a na czele organizacji przez
kolejne 5 lat stała Maria Bukowska. W tym czasie z inicjatywy
nauczyciela tutejszej szkoły, Stanisława Wojtala powstał zespół
artystyczny, który wielokrotnie dawał występy w regionie.
Następczynią
Bukowskiej była Łucja Wojtal. Z zachowanych danych archiwalnych
wynika, że za jej kadencji zorganizowano we wsi po raz pierwszy kurs
racjonalnego żywienia rodziny, który zresztą miał miejsce w jej
prywatnym mieszkaniu. W tym okresie organizacja stała się także
jednostką odpowiedzialną za rozprowadzanie drobiu we wsi. W związku
z tym organizowano liczne kursy z dziedziny hodowli ptactwa domowego.
Eksperymentowano także z odmianami roślin uprawnych, prowadzono
liczne poletka doświadczalne uprawy lnu oraz buraka cukrowego.
W
1955 roku przewodniczącą została Wanda Gołyńska i była na tym
stanowisku przez 10 lat.
W
latach 1956-57 po odrodzeniu się Kółek Rolniczych grupa zmieniła
nazwę na Koło Gospodyń Wiejskich.
W 1965 roku nową przewodniczącą została Lidia Świetlik, żona kierownika szkoły. Organizowano wówczas liczne szkolenia o tematyce rolniczej, zdrowia kobiet, zachęcano do współpracy ze szkołą. Dochód z urządzanych przez Koło wieczorków tanecznych przeznaczano na zakup wyposażenia do wypożyczalni sprzętu gospodarstwa domowego. Dzięki wsparciu finansowemu Kółka Rolniczego założono plac gier i zabaw. Koło zakupiło kuchenkę gazową, która była bardzo przydatna podczas kursów kulinarnych.
W
1972 roku, po wyprowadzce pani Świetlik ze wsi wybrano nową
przewodniczącą - Jadwigę Komorowską. W tym samym roku
zorganizowała wraz ze swoimi koleżankami pierwszy dzieciniec letni,
czyli opiekę i zabawy dla dzieci miejscowych rolników zajętych o
tej porze żniwami.
Jak
donosi kronika, członkinie Koła próbowały w owym czasie uzyskać
jak największe osiągnięcia w produkcji rolnej poprzez udział w
konkursach „Więcej kwiatów, owoców i warzyw", „Więcej mleka
wysokiej jakości", „Najpiękniejszy ogródek".
Z
zachowanych informacji wiadomo, że w 1975 roku wraz z Kołami z
okolicznych wsi członkinie wyjechały na trzydniową wycieczkę do
Warszawy.
W
roku 1986 do Koła należała rekordowa liczba kobiet - 80!
Jadwiga
Komorowska na czele Koła stała ponad 30 lat, pełniła tę funkcję
nieprzerwanie aż do 2000 roku. W dowód uznania pracy społecznej
została odznaczona m.in. orderami „Zasłużonym Ziemi Gdańskiej",
„Za zasługi dla Kółek Rolniczych", medalem 40-lecia PRL.
Kontynuatorką działań Komorowskiej została Janina Bukowska. Od
2007 roku funkcję przewodniczącej pełni Barbara Stormowska.
Działania
W kole działa już czwarta generacja kobiet. Matki przyprowadzają swoje córki, a te z kolei swoje. Do organizacji należą kobiety w bardzo różnym wieku, co daje możliwość dzielenia się doświadczeniami i umiejętnościami między pokoleniami.
Sumin jest wsią typowo rolniczą, większość kobiet ma gospodarstwa rolne, mimo to znajdują czas na systematyczne spotkania w gronie swoich sąsiadek. Zawsze jest coś do omówienia, do zaplanowania, a czasem zbierają się po prostu po to żeby wspólnie spędzić wieczór.
Koło
jest bardzo prężne, ma 28 aktywnych kobiet, a drugie tyle seniorek.
Od
lat prowadzą udaną współpracę z innymi organizacjami ze wsi:
Radą Sołecką, Ochotniczą Strażą Pożarną, klubem sportowym
Sumbi. Zgodne partnerstwo owocuje wieloma udanymi inicjatywami,
choćby związanymi z realizacją programu Odnowy Wsi. Mieszkańcy
widząc solidarność między organizacjami chętniej angażują się
w różne inicjatywy i sami zakasują ręce do pracy społecznej.
Koło Gospodyń działa dynamicznie przede wszystkim na własnym podwórku. Co roku organizuje spotkania wigilijne, Dzień Matki, Dzień Seniora, zabawy karnawałowe, Noc Św. Jana, rajdy rowerowe, uczestniczą w Dożynkach.
Od 1997 roku, kiedy w okolicy odbył się pierwszy turniej KGW zaczęła się ich wielka przygoda artystyczna. Załapały bakcyla i teraz co roku uczestniczą w turniejach, przygotowują skecze, piosenki, a każdy występ na scenie to dla nich wyśmienita zabawa, gdyż lubią pracę zespołową. Temat przewodni każdego turnieju jest inny, a to trzeba zaprezentować jak będzie wyglądało Koło za 50 lat, wymyślić strój wojskowy na wesoło, pokazać lokalne obrzędy weselne, przedstawić scenkę np. „Kobieta na bezludnej wyspie". Przed każdym turniejem godzinami wymyślają scenariusze, przygotowują teksty, szyją stroje. Ich zaangażowanie doceniają jurorzy, którzy przyznają im zawsze czołowe miejsca. W 2007 roku, z czego są bardzo dumne, zostały uznane za najlepszy kabaret w Gminno - Powiatowym Turnieju KGW.
Od
kilku lat tematem przewodnim działań stało się dziedzictwo
kulturalne Kociewia. Biorą
udział we wszystkich pokazach, imprezach, spotkaniach, gdzie jest
okazja do zaprezentowania bogatej kociewskiej tradycji.
Jak na
wiejskie gospodynie przystało przybliżają innym przede wszystkim
tajniki lokalnej kuchni. Bazują na recepturach według których
gotowały ich matki i babki, które są znane w ich domach od
pokoleń.
Zebrały swoje ulubione przepisy i własnym sumptem wydały
książkę „Sumińskie smaki Kociewia". Przydał się wtedy kurs
komputerowy, na który uczęszczały wcześniej, nie miały bowiem
większych problemów z samodzielnym przygotowaniem materiałów do
druku. Publikacja jest inicjatywą całkowicie oddolną, wydaną
własnymi siłami. Chociaż drukowana na domowej drukarce, to dzięki
pięknym zdjęciom i ładnej grafice prezentuje się wspaniale. W
książce zawarte są przepisy na lokalne smakołyki m.in. oponki,
ser smażony, topielec, zapiekankę ziemniaczaną, szandar, ruchanki,
śledzie po kociewsku i golce.
W
2006 w powiatowym konkursie kulinarnym za golce i zapiekankę
kociewską otrzymały najwyższe wyróżnienie „Złotą kociewską
Pieczęć Jakości".
Golce kociewskie według receptury Agnieszki Bonk
Składniki na ciasto:
- 2 kg ugotowanych ziemniaków (gorące pognieść i dobrze ostudzić)
- 2 jaja
- 0,5 kg mąki pszennej
- 1 szklanka mąki ziemniaczanej
- sól do smaku
Farsz:
- 1 kg mięsa mielonego
- 1 cebula
- 2 jajka
- 5 kawałków chleba (zmoczyć w wodzie)
- sól, pieprz
Zasmażka:
- 30 dag wędzonego lub parzonego boczku
- 3 cebule
Sposób wykonania:
Farsz:
chleb odcisnąć z wody, dodać do mięsa wraz z pokrojoną drobno
cebulą i jajkami. Przyprawić do smaku.
Ciasto: z podanych składników zagnieść ciasto. Na stolnicy robimy długie wałki, kroimy na równe części i rozgniatamy na placuszki. Na każdy nakładamy po jednej czubatej łyżeczce farszu. Sklejamy, formujemy równe kwadraty, po czym obtaczamy je w mące pszennej.
Gotujemy w lekko osolonej wodzie. Gdy się ugotują wykładamy na talerz i polewamy podsmażonym i pokrojonym boczkiem z cebulą.
Członkinie Koła chcą kultywować zanikającą gwarę kociewską. Jeszcze niedawno była ona tępiona w szkołach, a używanie jej było czymś wstydliwym, nie na czasie. Od kiedy Polska stała się państwem członkowskim Unii Europejskiej nagle zmienił się kierunek, regionalizm stał się atutem, a idea małych ojczyzn zyskała zwolenników.
Gospodynie zorganizowały dla siebie
szkolenie z gwary kociewskiej z fachowcami w tej dziedzinie. Muszą
się jej uczyć na nowo, gdyż lata rugowania jej z mowy potocznej
spowodowały, że trudno obecnie znaleźć we wsi osoby, które by
się nią płynnie posługiwały.
Znajomość lokalnego dialektu jest dla
nich bardzo ważna, bo założyły zespół regionalny „Kociewianki
z Sumina" i chcą śpiewać w czystej gwarze kociewskiej. Uczą się
też tradycyjnych tańców kociewskich. Bardzo dbają o poprawność
językową, hymn swojego Koła napisany w gwarze konsultowały z
jednym z regionalistów.
Od 2005 roku posiadają własne stroje kociewskie, które nie mają czasu kurzyć się w szafie, gdyż prawie ciągle są używane. Zanim je otrzymały uszyły piękne, delikatne stroje dla lalek, które ze sobą zabierały na wszelkie imprezy lokalne, bo mocno utożsamiają się z regionem.
Niektóre
z członkiń Koła pięknie haftują. Prawdziwą mistrzynią igły
jest Magdalena Firgon, która tworzy wielkie haftowane obrazy
przypominające delikatne malowidła. Natomiast druga artystka,
Wiesława Kobierzyńska haftuje i dzierga na szydełku misterne
serwety. W 2003 roku w konkursie hafciarskim III Kociewskiej Biesiady
Kulturalnej „Ziemia" zdobyła I miejsce.
Koło ma do dyspozycji dobrze wyposażoną świetlicę. Działa przy niej wypożyczalnia naczyń. Podczas ferii zimowych członkinie współorganizują zajęcia kulinarne i plastyczne dla miejscowych dzieci. Na każde spotkanie z gotowaniem przychodzi około 40 dzieci, bo to dla nich świetna zabawa.
Przy
świetlicy działa Klub Integracji Społecznej dofinansowany z
Europejskiego Funduszu Społecznego, organizowane tam zajęcia
przeznaczone są dla osób bezrobotnych oraz kobiet po urlopie
macierzyńskim. Z bogatej oferty zajęć korzystają też niektóre
członkinie Koła, chodzą na zajęcia rehabilitacyjno - ruchowe,
komputerowe, nauki języka angielskiego.
Od
10 lat kobiety spotykają się regularnie na zajęciach calanetix. -
To takie współczesne darcie pierza - mówią. - Jest okazja do
wspólnego spędzenia czasu, pogadania, pośmiania się.
Kołem
napędowym dla całej wsi, jak zgodnie twierdzą inne członkinie,
jest członkini Koła Wiesława Kobierzyńska. Prowadzi punkt
biblioteczny, opiekuje się świetlicą i wymyśla mnóstwo ciekawych
zajęć dla dzieci i młodzieży.
-
Wieś żyje, kiedy jest w niej szkoła, świetlica, punkt
biblioteczny, zaplecze kulinarne. Łatwiej się wtedy pracuje i w
ludziach prościej obudzić ducha działania. U nas ciągle coś się
dzieje, dzięki funduszom z zewnątrz Koło ożyło. Jest bardzo
pomocne i ważne dla rozwoju wsi - mówi z przekonaniem.

Tekst: Gosia Kowalska











